To ja się przywitam (bardzo serdecznie) i podłączę. Na początku miałem problem jak w temacie. Zostawiłem auto na parę dni, zasypało śniegiem... po powrocie prawy tył wrzeszczał jak szalony. Przyglądam się, a tu czujnik lata sobie wewnątrz (nie mam pojęcia co się stało, może dostałem kawałkiem lodu, albo Henry dostał po tyłku - zderzak bez uszkodzenia, a czujnik wpada do środka). Ponieważ nie mam za bardzo warunków do pełzania pod autem pojechałem do serwisu. A oni mi tam mówią, że nic nie mogą - pękł zaczep i muszę wymienić cały zderzak (!). Byli na tyle uprzejmi, że jakoś to pokleili za piwo i tyle. Teraz czujnik nie wrzeszczy, ale reaguje znacznie wcześniej, nawet na bardzo niskie przeszkody (śnieg, krawężnik). Nie jest idealnie zamontowany, jakby "patrzył" w górę, tak troszeczkę, ale jednak, co mnie jeszcze bardziej zmyliło. Mogę to zgłosić u ubezpieczyciela, ale żeby cały zderzak z powodu kawałka plastiku... Wiecie może czy jest możliwość dokupienia jakiegoś mocowania tak bym mógł zamontować czujnik równo? I jedno z czystej ciekawości - czujnik "patrzy" bardziej w niebo niż asfalt, a zgłasza swoją obecność wcześniej niż pozostałe tylne. Jest jakieś logiczne wytłumaczenie? Nie wiem jak bardzo idealnie muszę to zamontować, może w ogóle nie dam rady i powinienem sobie odpuścić...